czwartek, 21 czerwca 2018

Rycyna: Czy mamy powody do obaw?

Życie płata niesamowicie przewrotne figle. Miałem wszystko ułożone i przygotowane: konspekt, grafiki, materiały, pierwsze akapity. Włączyłem serwis informacyjny i całość poszła w kompletną rozsypkę. Niniejszy tekst powstał w wyjątkowo ekspresowym tempie. Sprawa jest ważna i paląca, a mam przykre wrażenie, że zdolność rodaków do poprawnej oceny wydarzeń i grożących nam niebezpieczeństw jest mocno zaburzona. Konsekwencje niefrasobliwości społeczeństwa oraz elit będą wyjątkowo ponure, a efekty spoczną na miejskich cmentarzach w otoczeniu zniczy i żałobnych wieńców. 

wtorek, 12 czerwca 2018

Skąd nie ma już powrotu

To już 60. wpis do Manuału Zielarskiego. Jestem bardzo zadowolony z tego faktu - w najśmielszych snach nie przypuszczałem, iż mój blog dotrwa do tego momentu. Przede mną kolejne kamienie milowe, które postaram się osiągnąć tak szybko, jak tylko się da. Będzie to możliwe z Waszą pomocą - Manuał nie powstaje dla mnie, ale dla Was!

niedziela, 13 maja 2018

In vino veritas

W winie prawda. Nic dziwnego, wszak już starożytni zauważyli pewien związek pomiędzy wielkością kielicha a chęcią do rozmowy. Niekoniecznie szczerej i na temat, ale zawsze rzeknie się to i owo, które jest prawdą, albo przynajmniej źle zakamuflowanym kłamstwem. Łagodniejszym okiem patrzymy na tych, którzy zaprawili się tym napojem – czy wypada nam krytykować tych, którzy podtrzymują wieki i tysiąclecia winiarskich tradycji? A co z tymi, którzy postanowili pójść pod rękę nie tylko z właścicielami winnic, ale również i farmaceutami? Historia zna wina lecznicze – w pewnym okresie odgrywały one znaczną rolę w terapii niektórych dolegliwości zgodnie z doskonałą zasadą: "skoro już jesteś chory, to miej z tego trochę przyjemności".

wtorek, 1 maja 2018

Caput Monachi: Prawda o kwiatach mniszka

Im dłużej siedzę w farmacji, zielarstwie i fitoterapii, tym więcej zauważam pewnych błędów oraz przeinaczeń związanych z tymi zagadnieniami. Niektóre z nich to lenistwo w najczystszej postaci i próba nabicia klików przez internetowe szury; inne zaś są wynikiem błędnego zrozumienia tekstu pisanego. Choć po prawdzie – z jakością tekstów też jest różnie. Chcesz zasypać pędy sosny cukrem i wystawić pełen słój na słońce? Zrób to! Gorącej herbacie większej różnicy to nie zrobi, natomiast twórca syropu-słodzika będzie czuł dumę z własnego wyrobu. 

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Czy siewca już przyjechał?

Wpisy związane z lecznictwem ludowym pojawiają się dość rzadko na moim blogu, co nie oznacza, iż zajmuję się tym tematem. Uznałem, że niesienie kaganka oświaty rzucającego choć trochę światła na prawdziwy, niewyimaginowany świat medycyny, jest dla mnie priorytetową sprawą. Ale przecież nie samymi badaniami człowiek żyje; lżejszy tekst zupełnie nie zaszkodzi mojemu autorytetowi, a może przynieść jedynie wiedzę i pociechę moim Czytelnikom. Jeżeli statystyki notki będą korzystne, podobne tematy pojawią się w przyszłości – mam pewien arsenał pomysłów do wykorzystania! 

sobota, 14 kwietnia 2018

Chloroform i morfina, czyli o XIX-wiecznych lekach na kaszel

Bardzo lubię rozwiązywać zagadki, choć nie nazwałbym tego swoim hobby. Pewną szczególną radość przynosi mi łamanie zapisanych sto lat temu myśli, zdań oraz przepisów. Fakt, muszę zdrowo namęczyć się, aby dojść do sensownych wyników, ale uzyskanie czegoś, co można nazwać "wynikiem ostatecznym" jest niezwykle satysfakcjonujące. Poniższy tekst to piękny (dla mnie) przykład rozwikłania ciekawej receptury na syrop "One Night", który w internecie robi pewną furorę ze względu na szokujący w obecnych czasach skład. Jak dużo związków czynnych mieściło się w porcji preparatu i czy ten lek w ogóle działał? Mam nadzieję, że próba odpowiedzi na te pytania spodoba się Wam tak bardzo, iż wyniesiecie z tej lektury garść pożytecznych i wartościowych informacji.

sobota, 7 kwietnia 2018

Życie w życie

Wyjątkowo długo zbierałem siły do napisania jakiegokolwiek tekstu do Manuału Zielarskiego. Pogoda zupełnie nie rozpieszczała: a to piękne słońce zachęcało do wiosennych spacerów, a to smutny deszcz ze śniegiem skłaniał do refleksji przed kubkiem kawy – gdzie tutaj miejsce na wystukanie czegokolwiek? Dopiero teraz, po świątecznym odpoczynku mam energię do zgłębiania kolejnych tajemnic świata roślin leczniczych. Ostatnio w Focusie Historia natrafiłem na tekst o średniowiecznych zatruciach sporyszem. Surowiec odmalowano w dość ciemnych barwach, które zrazu wydają się słuszne i adekwatne do wydarzeń, które nastąpiły w przeszłości. Jednak rozpatrując sporysz pod kątem zielarskim i farmaceutycznym, można skutecznie zdjąć z niego odium tajemniczości i zagrożenia: w życie nie chowa się śmierć, lecz życie! 

wtorek, 27 lutego 2018

Gemma, czyli pączek

Generał Zima wciąż okupuję Polskę, nie szczędząc nam razów w postaci mrozu, śniegu, lodu i smogu. Bezwzględny tyran utrudnia życie wszystkim ludziom dobrej roboty, a uciechę z jego rządów mają jedynie dzieci, które beztrosko ślizgają się po zamarzniętych kałużach. Jednakże panowanie despoty nie będzie wieczne: niedługo odejdzie na daleką północ, a jego miejsce zajmie powszechnie lubiana Pani Wiosna. Całe szczęście wszystko po staremu. 

wtorek, 13 lutego 2018

Zioła i ciąża (cz. 2)

Poprzedni wpis do Manuału Zielarskiego opisywał rośliny lecznicze dozwolone w ciąży. Badania naukowe oraz obserwacje grup ludności tradycyjnie stosujących określone zioła, nie dostarczyły dowodów na ich negatywny wpływ na organizm matki bądź dziecka. Dla równowagi oraz wyczerpania tematu postanowiłem opisać surowce roślinne niezalecane dla kobiet ciężarnych.

wtorek, 6 lutego 2018

Zioła i ciąża (cz. 1)

Jeżeli miałbym wskazać najtrudniejszy dział fitoterapii, bez wahania wybrałbym zagadnienia okresu ciąży i karmienia piersią. W zasadzie jest to błądzenie we mgle: niewiele latarni (bezspornych badań i ustaleń) rozświetla nam drogę, a zejście z wyznaczonej ścieżki może przynieść tragiczne konsekwencje. Owszem, nawet w słoneczny dzień czyha na nas niebezpieczeństwo – wszak potknąć się o wystający kamień nietrudno, ale w tym szczególnym dla kobiet czasie, ryzyko zwiększa się niepomiernie.

niedziela, 14 stycznia 2018

Historia wspaniała Szwejkowego opodeldoku

- A czy pan się czuje zupełnie zdrowy, panie Szwejk?
- Zupełnie zdrowy to ja nie jestem, wielmożny panie radco.
Mam reumatyzm, smaruję się opodeldokiem.

Jaroslav Hasek, Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej

piątek, 5 stycznia 2018

Eau de Cologne

Uwielbiam patrzeć na świat z niecodziennej, mistyczno-alchemicznej perspektywy, która znacznie różni się od powszechnie przyjętego postrzegania natury świata. Zapewne bliżej jej do Sztuki Królewskiej bądź ezoteryki, niż twardego i realnego, ale dość nieprzyjemnego schematu ‘białe-szare-czarne’. Dzięki takiemu spojrzeniu wszystko nabiera głębszego sensu - człowiekowi zaczyna zależeć na tym co robi, przez co nie wpada w rutynę ani znużenie. „Farmakognozja” Kohlmunzera zamienia się w grymuar prawdziwej wiedzy o człowieku i roślinach, natomiast butelka syropu imbirowego staje się rzadkim naczyniem wypełnionym orientalnym lekiem cenniejszym od złota. Ta sama magia przemienia szklany flakonik pachnącej wody kolońskiej w esencję wyizolowaną z owoców, kwiatów i ziół, która nie tylko aromatyzuje nas i cały świat, ale również napełnia ciało nową energią, a umysł mądrymi myślami.