wtorek, 1 maja 2018

Caput Monachi: Prawda o kwiatach mniszka

Im dłużej siedzę w farmacji, zielarstwie i fitoterapii, tym więcej zauważam pewnych błędów oraz przeinaczeń związanych z tymi zagadnieniami. Niektóre z nich to lenistwo w najczystszej postaci i próba nabicia klików przez internetowe szury; inne zaś są wynikiem błędnego zrozumienia tekstu pisanego. Choć po prawdzie – z jakością tekstów też jest różnie. Chcesz zasypać pędy sosny cukrem i wystawić pełen słój na słońce? Zrób to! Gorącej herbacie większej różnicy to nie zrobi, natomiast twórca syropu-słodzika będzie czuł dumę z własnego wyrobu. 


Mity fitoterapeutyczne to zupełnie inna rzecz. Mylne przekonanie o właściwościach terapeutycznych oraz znaczeniu danego surowca to sprawa całkiem poważna. Proces prostowania i wyjaśniania narosłych przez lata półprawd oraz kompletnych nieprawd jest długi i żmudny – a i tak zawsze znajdą się osoby, które wiedzą swoje i nijak nie można ich przekonać do zaakceptowania innego stanu rzeczy. Osobiście za jeden z największych mitów zielarstwa, uważam kwiaty mniszka lekarskiego. Wysyp wiosennych artykułów, przepisów oraz zachwalań syropów (łagodzą kaszel, odtruwają, zmniejszają objawy cukrzycy [sic!] i leczą raka) z mniszka jest tak duży, iż postanowiłem znaleźć przyczynę tak dużej popularności tego surowca. 

Śledztwo rozpocząłem od lektury najstarszych polskich źródeł pisanych poświęconych roślinom leczniczym - mowa o herbarzach Falimirza, Siennika, Marcina z Urzędowa oraz Syreniusza. Wymienienie kwiatów mniszka już w tych dziełach (1534-1612) świadczyłoby o długiej tradycji stosowania, co zawsze jest mile widziane. Oczywiście najpierw trzeba je znaleźć, a to proste nie jest. Przecież nazewnictwo ulegało różnym zmianom, nieraz radykalnym, tak więc trzeba kombinować. Mniszek lekarski był opisywany jako Rostrum Porcinum (świński pysk?), Dens Leonis (lwi ząb) oraz Caput Monachi – mnisza głowa. Pierwsza nazwa jest dla mnie czystą zagadką, drugą wywodzi się od kształtu liści, niekiedy mocno powcinanych. Ostatnie określenie pięknie wywodzi Marcin z Urzędowa: 

[...] z przodku wychodzi rozczka na pół piędzi, drugdy wiersza, subtelna, wnątrz próżna, na którey bywa kwiat żółty, a potym kosmata główka, które kosmaćiny gdy obwieie wiatr, tedy goło iako u Mnicha głowa, dla tego ie też zową Mnichem. 

Polskie nazwy są nie mniej interesujące. Mnich (oczywiste!), radiki, papawa (bardzo tajemnicze). Syreniusz do tego dołożył "świni mlecz", co poniekąd wykazuje związki z Rostrum Porcinum. Eureka! Znalazłem przepis z mniszka w zielniku Szymona Syreniusza! Czyżby śledztwo miało tak szybko się zakończyć? Analiza przepisu nie pozostawia złudzeń – nie o to nam chodzi! 

Syrop z Mniszka / Syrupus Hedypnoidis 
Ten z soku tego ziela y z iego korzenia tak udzialać: Wziąć soku zpilnie utłuczonego ziela y z korzeniem iego, w moźdźierzu kamiennym, a choćia y w szpiżanym, abo też w donicy uwiercćianego y wyprasowanego, trzy funty przeklaryfikowanego: Cukru białego dwa funty: To wespoł zwarzyć na węglistym ogniu do zgęsczenia syropu, iako sie opisało w sczyrbaku. 

pixabay
Ta wersja syropu jest oparta na wyciśniętym i przefiltrowanym soku z ziela oraz korzenia. Kwiaty nie pojawiają się w ogóle w akapitach poświęconych leczeniu, są wymienione tylko przy wyliczaniu, z czego składa się ziele. Oczywiście z tego można wywodzić, że koszyczki mniszka jako integralna część stosowane były, ale to stanowczo za mało. 

No dobrze, lektura polskich zapisów nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Może więc Anglicy byli bardziej wylewni w tej kwestii? O roślinach leczniczych pisali dużo i chętnie, dlatego zajrzałem do niezastąpionej "Botanologii" Williama Salmona z 1710 roku. Mniszek lekarski widnieje pod nazwą dandelion, więc zanadto kartkować nie musiałem. Niestety i na tym polu porażka. Doktor Salmon podaje szereg różnych przetworów opartych na mniszku: płynny sok z liści i korzeni, esencję z liści i korzeni, odwar winny oraz wodny, destylat, maść / balsam, a także kataplazm. Nic o kwiatach, ale za to podobno z tej rośliny warzywo wyśmienite: 

[...] ugotowany i przybrany masłem, octem, solą i pieprzem [...] 

Wróciłem na ziemie polskie. Wspaniały badacz przyrody ksiądz Krzysztof Kluk w drugim tomie "Dykcyonarza Roślinnego" (1787) roku opisał gatunek Leontodon Taraxacum, który nosi nazwę brodawnika mleczowego. Już wtedy panowała tendencja do nazywania mniszka "mleczem", na co zresztą zżymał się ksiądz Kluk: 

Wieśniaczki pospolicie Mleczem tylko nażywaią tak, iak wszystkie podobne Rośliny mleczny sok z siebie wydaiące. 

O kwiatach jest tyle, że "Z Kwiatu Pszczoły na Miód i Wosk noszą". Jacek Dziarkowski w "Wyborze Roślin Kraiowych" (1808) również nie wspomina nic o kwiatach, choć można dowiedzieć się nowej ludowej nazwy mniszka: wołowe oko. Gerard Wyżycki w "Zielniku Ekonomiczno-Technicznym" (1845) też na ten temat milczy, choć rozpisuje się o kulinarnych zastosowaniach rośliny – o młodych listkach przeznaczanych na sałatę oraz liściach i korzeniach, które stanowiły istotny dodatek do zup. 

Doktor August Czarnowski w 1905 roku wydał "Zielnik Lekarski, czyli Opis 125 ziół...". Pozycja cieszyła się dużą popularnością, a zapewne autorowi przyniosła niemałe dochody. Tekst poważano tak wiece, iż wydanie z 1938 roku w zasadzie nie przynosi większych zmian. Obydwa wydania także milczą o kwiatach mniszka. Doktor Czarnowski jasno wykłada: 

Użytek przeważnie z korzeni, także łącznie z zielem [...] jako tez z liści. 

Niemieckie pozycje sprzed II wojny światowej wyszczególniają tylko ziele z korzeniem, korzeń oraz liście. O kwiatach nikt się nie zająkuje, nie prowadzono ich skupu ani sprzedaży, jak również nie przetwarzano. W latach 50. XX wieku także nie wspomina się o kwiatach – profesor Jan Muszyński w książce "Ziołolecznictwo i leki roślinne" (1951) określa surowe mniszka lekarskiego: 

Wysuszone korzenie [...] często zamiast samych korzeni używa się całego ziela z korzeniami. 

pixabay
I teraz wkraczam na grząski teren. Uważam, iż początek wyraźnego wyodrębniania Flos Taraxaci nastąpił w latach 60., być może pod wpływem fitoterapeutów radzieckich. Na pewno Jakub Moszowicz i Stefan Bagiński w pozycji "Krajowe rośliny lecznicze" (1966) wyszczególnili kwiaty mniszka jako osobny surowiec, opisując go jako bogaty w taraksantynę. Znakomita pozycja "Ziołolecznictwo. Poradnik dla lekarzy" (1976, 1982) pod redakcją A. Ożarowskiego wymienia korzeń i kwiaty mniszka, ale z nieznanych mi względów odrzucaja ziele. 

Surowce: korzeń mniszka – Radix Taraxaci, kwiat mniszka – Flos Taraxaci
[...] 
W kwiatach: karotenoidy, flawonoidy, ślady olejku eterycznego, trójterpeny, cukry redukujące. 
[...] 
Mniszkowi przypisuje się zdolność obniżania poziomu glukozy we krwi w początkowym okresie cukrzycy. Kwiaty mniszka działają analogicznie, lecz nieco silniej moczopędnie i przeciwzapalnie. 
[...] 
Dec. Fl. Taraxaci: 2 łyżki kwiatów zalać 2 szklankami ciepłej wody, gotować powoli 5 minut pod przykryciem. 

Kolejna pozycja z A. Ożarowskim jako współautorem to "Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie" (1987), która nieco szerszej opisuje Flos Taraxaci

W okresie kwitnienia zbiera się również całe rozkwitające koszyczki kwiatowe, które po wysuszeniu w cieniu i przewiewie dają kwiat mniszka pospolitego – Flos Taraxaci
[...] 
W liściach i kwiatach stwierdzono obecność żółtych barwników ksantofilowych, jak taraksantyny i flawonoidów, a także soli mineralnych obfitujących w potas, magnez, siarkę i krzem. Są również witaminy, zwłaszcza znaczne ilości witaminy C. 
[...] 
Kwiaty mniszka mają takie same właściwości co korzeń i ziele, lecz są godne polecenia, zwłaszcza w przewlekłym nieżycie jamy ustnej, gardła i oskrzeli. 
[...] 
Syrop z kwiatów mniszka: zebrać świeżo rozwinięte koszyki, wyskubać z nich żółte kwiaty, włożyć do słoika, przesypując warstwami cukrem, nieco je ugnieść, by zaczęły puszczać sok, wlać na wierzch 1 łyżkę spirytusu, dosypać cukru, odstawić na tydzień. Później przechowywać w lodówce nie dłużej niż 3-4 miesiące. Przyjmować powoli i stopniowo przełykać, najpierw po 1 łyżeczce syropu wraz z płatkami, zwiększając stopniowo do 3-4 łyżeczek dziennie. Działa korzystnie w przewlekłym nieżycie jamy ustnej, gardła i oskrzeli, z uporczywym kaszlem, bólem i obrzękiem. 

Nie jestem pewien na 100%, ale wydaje mi się, że to właśnie ta książka jako pierwsza wspomina o wykorzystaniu kwiatów mniszka w terapii chorób górnych dróg oddechowych. Swoją drogą wyjątkowo ciekawy sposób wykonanie syropu – ale to raczej nie była pozycja dla farmaceutów. No i bardzo odważna teza, jakoby kwiaty mniszka miały te same właściwości co reszta rośliny. Nie do obronienia (w kwiatach nie znajdziemy choćby inuliny), choć cenna ze względu na możliwość prześledzenia postrzegania surowca. [Dopisek 04.05.2018: Książka M. Treben "Gesundheit aus der Apotheke Gottes" wspomina o wytwarzaniu syropu z kwiatów mniszka. Została napisana w 1980 r., zatem zasadniczo nie zmienia to dalszych ustaleń.]

Połowa zagadki wydaje się być rozwiązana. Kwiaty mniszka lekarskiego pojawiły się w krajowym zielarstwie w latach 60., choć nie od razu przypisywano im dzisiaj znane zastosowanie. Czy ma solidne podstawy naukowe? Pozycje z lat 80. wyszczególniają flawonoidy, witaminę C, soli mineralnych, olejek eteryczny i triterpeny. 

Ze względu na barwę kwiatów możemy od razu założyć istnienie związków barwnych, co kieruje nas na tory polifenoli, ale jak dużo ich jest? Badania rumuńskich farmaceutów przeprowadzone w 2010 roku wskazują, iż we Flos Taraxaci znajduje się najwięcej flawonoidów (0,223-0,278% w przeliczeniu na rutynę), choć nie jest to również wynik oszałamiający na tle innych gatunków. W liściach (Folium Taraxaci) jest znacznie mniej tych związków, ale ich obecność jest godna uwagi [A]. Flawonoidy wykazują działanie przeciwzapalne, zmniejszające obrzęki i ogólnie łagodzące – choć oczywiście jedne związki działają silniej, natomiast drugie słabiej. Kwestia tego, których mamy więcej w kwiatach – ale na czym się oprzeć, skoro źródeł brak? 

Sprawa olejku eterycznego także jest sporna – ostatnie oznaczenia wskazują na zawartość 0,08% [B]. Jeżeli ktoś chciałby, aby preparaty zawierały olejek, powinien zatroszczyć się o wykonanie ich na zimno – cóż pozostanie ze śladów substancji lotnych po podgrzaniu? Jedynie kuchenny okap będzie miał z nich radość. Ostatnio poinformowano o odkryciu w kwiatach mniszka nowych związków białkowych, charakteryzujących się działaniem antybakteryjnym i przeciwgrzybiczym [C]. I znów! Piękne działanie wykazano w szkle, in vitro. Doniesień takich jest na pęczki, co zupełnie nie przekłada się na życie codzienne. W dodatku żadnej gwarancji, iż związki te przejdą do postaci farmaceutycznej w prostym procesie technologicznym. 

Nie twierdzę, że kwiaty mniszka lekarskiego nie zawierają związków prozdrowotnych i biologicznie czynnych. Pokażcie mi roślinę, która takich substancji nie ma. Rzecz w tym, iż boom na kwiaty mniszka jest zupełnie nieadekwatny do obecnej sytuacji. Badania na Flos Taraxaci można policzyć na palcach jednej ręki, z czego większość opiera się zaledwie na oznaczaniu zawartości poszczególnych grup związków aktywnych. W dodatku niezwykłe zróżnicowanie przepisów na wykonanie syropu (na ciepło, na zimno, na ekstrakcie, zasypanie...) oraz oczekiwania, niekiedy znacznie przestrzelone (kwiaty mniszka z raka nie wyleczą!) jedynie potęgują chaos informacyjny, jaki zrobił się wokół surowca. Tak być nie powinno, bo to działanie niezwykle szkodliwe dla wszystkich zainteresowanych zielarstwem i ziołolecznictwem. 

Co ja uważam? Cóż... właściwie przyrządzony syrop z mniszka z pewnością wspomoże terapię chorób infekcyjnych górnych dróg oddechowych. Zresztą wynika to nawet z własności syropu jako gęstego, stężonego roztworu sacharozy. Obstawiałbym również zastosowanie kosmetyczne (pielęgnacyjne), ale nic ponadto – nie mamy dowodów, aby sugerować, że coś więcej jest możliwe. W związku tym wywodzenie niesamowitych właściwości leczniczych syropu z mniszka jest kompletnie nieuprawnione. Pokazuje to zarazem smutną prawdę, iż jeszcze wiele rzeczy zostało do zbadania – nawet tak powszechnych, jak żółte koszyczki mniszka.

Spodobał Ci się mój wpis? Polub mój fanpage i bądź na bieżąco!
Chcesz mi pomóc? Skomentuj wpis, udostępnij go w mediach społecznościowych.
Możesz również wyrazić wdzięczność: złożyć datek poprzez widget Zrzutki.
Dziękuję za Wasze wsparcie!

9 komentarzy:

  1. Nazwa "Papawa" wcale nie jest taka tajemnicza - w języku słowackim "Púpava lekárska" :) Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Tajemnicza w sensie etymologicznym. Mnich możemy wywnioskować w miarę logicznie, papawę już nie :)

      Pozdrawiam, B. Byczkiewicz

      Usuń
  2. Pana wpisy czyta się z wielką przyjemnością. Proszę trwać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z płatków dobre winko i syropek wychodzą. Tylko to skubanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Bartłomieju, a czy mógłby Pan odnieść się do badań naukowych sugerujących, że ekstrakt z mniszka lekarskiego poprawia zdolności wysiłkowe i regeneracyjne organizmu?
    Trudno byłoby twierdzić, że nie jest ziołolecznictwem przeciwdziałanie niezdolności do poruszania się, np. u osób starszych.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnieść zawsze się mogę. Kłopot w tym, że nie wiem o które badania chodzi. Rok/czasopismo/tytuł byłoby wielce przydatne. Nie znam wszystkich doniesień i wyników, jest to fizycznie niemożliwe. // A ktoś twierdzi inaczej?

      Usuń
    2. Mogę zamieścić link do artykułu ze strony internetowej poświęconej roślinnym ekstraktom? Tak byłoby chyba najlepiej jednak nie chcę być uznany za spamera.

      Usuń
    3. Proszę wysłać e-mail, adres jest dostępny w zakładce Kontakt.

      Usuń