niedziela, 2 września 2018

Ta wspaniała Cholekinaza!

Mogłoby się wydawać, że stworzenie dobrej mieszanki ziołowej nie jest specjalnie trudne. W końcu ziółka – species, to najprostsza forma leku roślinnego. Wszak wystarczy dobrać odpowiednie surowca i określić dawkowanie tak, aby gotowy przetwór wykazywał pożądany efekt terapeutyczny. Nic bardziej mylnego!


Ów "wystarczy" to w rzeczywistości sztuka wymagająca znajomości wielu naprawdę trudnych zagadnień. Nielicznym udało się opracować własne receptury, a zaledwie garstce wypuścić na rynek i wypromować swoje zioła. Jednym z takich szczęśliwców jest Henryk Niemojewski – producent znanej w okresie międzywojennym Cholekinazy. Mieszanka ta przyniosła twórcy sławę i ogromne bogactwo. 

Reklama Cholekinazy - 1929 r.

A
by napisać ten tekst, musiałem sięgnąć do naprawdę wielu - nierzadko wyjątkowo skąpych - źródeł. Niestety, pomimo usilnych starań, pewnych faktów nie jestem w stanie ustalić w żaden sposób. Sporo rzeczy pozostało niezapisanych, wiele zniszczyła wojna, lecz największe szkody wyrządził Czas. 

Henryk Niemojewski przyszedł na świat w 1864 roku w niewielkim, niezamożnym majątku Kuklówka znajdującym się w centralnej części Królestwa Kongresowego. Jego ojciec wywodził się z bogatej i wpływowej rodziny herbu Rola, natomiast matka była prostą drobnoszlachianką. Ich miłość nie znalazła zrozumienia u seniorów rodu, a małżeństwo uznano za mezalians, przez co relacje pomiędzy tą gałęzią rodu a resztą uległy znacznemu ochłodzeniu. Henryk ukończył wymagane prawem szkoły, a ponieważ wyróżniał się zamiłowaniem do nauk medycznych, zdobył solidne wyższe wykształcenie. Zwykle podpisywał się jako doktor medycyny, taki bowiem tytuł zdobył w Moskwie, lecz określał się również jako aptekarz i chemik-fizjolog. Trudno ustalić, czym zajmował się po studiach – prawdopodobnie praktykował medycynę w Warszawaie, skupiając się na chorobach narządów wewnętrznych. Rozległa wiedza i zdobyte doświadczenie pozwoliły Henrykowi Niemojewskiemu w 1914 roku na opracowanie receptury mieszanki ziołowej Cholekinaza. Preparat ten miał pozytywnie wpływać na przemianę materii, wydzielanie soków trawiennych i usuwanie kamieni żółciowych (więcej o leku w kolejnych akapitach!). Intensywna kampania reklamowa przeprowadzona w 1915 i 1916 roku na łamach m.in. Przeglądu Porannego i Kurjera Warszawskiego spowodowała tak duży popyt na ten lek, że w 1916 r. Niemojewski zdecydował o założeniu laboratorium o nazwie "Cholekinaza" na ul. Górczewskiej i zatrudnieniu pierwszych pracowników. Tocząca się wojna sprzyjała farmaceutycznym interesom, lecz nie pozwalała znacznie rozszerzyć zakresu działalności. Nastanie Drugiej Rzeczpospolitej zupełnie zmieniło ten stan rzeczy, a przed interesami Niemojewskiego rysowała się wspaniała przyszłość. Produkty laboratorium sprzedawały się tak dobrze, że konieczne było założenie odrębnego magazynu (ul. Grzybowska) oraz biur do obsługi interesantów (ul. Nowy Świat 5). Ponadto planowano światową ekspansję Cholekinazy – w tym celu założono filie w Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych.

Znak towarowy firmy i laboratorium
H. Niemojewskiego

W
1926 roku zmarł Henryk Niemojewski, a decyzją spadkobierców zmieniono formę działalności na spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Chcąc chronić markę i jakość, wystarano się o odpowiednie patenty. Również kontynuowano akcję reklamową – w latach 30. trudno było kupić pismo, w którym nie było reklamy Cholekinazy. Nie stroniono od wpisów sponsorowanych w pismach kobiecych (takich wówczas nie oznaczano), a nawiązywano w nich do najróżniejszych problemów, które zrzucano na karb kamieni żółciowych. II wojna światowa poważnie naruszyła interesy spółki, choć nie zaprzestano produkowania sztandarowych produktów, które wciąż można było nabyć w składach aptecznych i aptekach Generalnego Gubernatorstwa. Po wojnie laboratorium przeniosło się na ulicę Mokotowską i pozostało tam aż do 1950 roku, do momentu likwidacji przedsiębiorstwa. Ponieważ reklamy wciąż ukazywały się w pismach (np. w Robotniku – choć były znacznie mniejsze niż przedwojenne), należy sądzić, iż firma upadła w wyniku nacisków i piętrzących się trudności, płynących ze strony komunistycznych władz. 

Reklama Cholekinazy - sierpień 1915

W
iele trudności sprawiło mi ustalenie składu Cholekinazy – jednak nie było to niemożliwe. Niemojewski wykazał się wielką odpowiedzialnością i intuicją, nie rozgłaszając publicznie składu mieszanki. Nie znalazłem żadnej reklamy czy artykułu, w którym padłaby choć jedna nazwa rośliny, nawet po łacinie; zamiast tego używano numerów. Ponadto najwyraźniej pod koniec lat 20. (z wielu przyczyn stawiam na 1929 r.), zmieniono sposób dystrybucji ziół – ale po kolei. 

Cholekinazę opracowano w 1914 roku, a kilka miesięcy później wypuszczono pierwsze partie produktu. Wydaje mi się, że do końca lat 20. mieszanka występowała w trzech wersjach, oznaczonych kolejno numerami: 1, 2, 3. Zioła o numerze 1 były zalecane przy "stolcach miękkich", numer 2 przy "stolcach twardych", natomiast zioła 3 w terapii "uporczywej obstrukcji", czyli zaparć. Potwierdza to etykieta zamieszczona w Wiadomościach Urzędu Patentowego z 1928 roku, na której widnieje duża cyfra 2 (oznaczenie mieszanki), instrukcja zaparzenia i skład po łacinie, bez podania jakichkolwiek proporcji surowców. 

Wieczorem trzy łyżki ziołowe ziół... 

Etykieta Cholekinazy - mieszanka 2, lata 20. XX wieku

W
latach 30. laboratorium Cholekinaza wypuściło serię broszurek, w których zachęcano pacjentów do samodzielnego komponowania mieszanek z użyciem trzech ziół (ponownie nadano im numery 1, 2, 3), podając przy tym siedemnaście proporcji. W zależności od dolegliwości, ich nasilenia oraz długości terapii, przechodzono swobodnie z jednego stosunku wagowego surowców, do drugiego. Wychodzi na to, że zaprzestano produkcji mieszanek, na rzecz konfekcji samych surowców, z których samemu układało się pożądaną kompozycję. Ma to swoje uzasadnienie biznesowe – ukrycie nazw surowców utrudnia ich identyfikację przez pacjenta. Jest zatem zmuszony kupić ściśle określony, bo jedyny zestaw ze wszystkimi ziołami "1, 2, 3". Cholekinaza miała wyjątkowo szerokie spektrum działania – zarówno na biegunki, jak i zaparcia (o kamieniach i wątrobie nie wspominając). Relatywnie rzadko występują one naprzemiennie, więc określone surowce będą zużywane szybciej, niż pozostałe. W efekcie może zostać nawet (wagowo) pół paczki poprzedniej Cholekinazy, a już trzeba będzie kupić nową w celu kontynuowania kuracji. Moje przypuszczenia o rozdzieleniu surowców potwierdza etykieta mieszanki wydrukowana w The Palestine Gazette w 1938 roku: 

Zioła Nr. 1, 2 i 3 miesza się ze sobą na każde zaparzenie w ten sposób, aby mieszaniny było razem trzy czubate łyżki stołowe... 

Etykieta Cholekinazy - lata 30. XX wieku
Tabela proporcji ("podziałek") dla poszczególnych numerów ziół
lata 30. XX wieku
Na co stosowano Cholekinazę? Niemojewski starał się nadać preparatowi rys uniwersalności, przez co broszury wydawane przez laboratorium, zasiewały ziarno grozy wśród Czytelników. Wszelakie problemy wątrobowe objawiające się "obłożonym językiem", "niesmakiem w ustach", "burczeniem w kiszkach", "swędzeniem skóry", "plamami żółtymi na skórze" oraz "bólami i zawrotami głowy" były podstawą do zaordynowania ziół trawiennych. Podobnie jak zdiagnozowane lub przewidywane kamienie żółciowe. We wczesnych książeczkach reklamowych fantazjowano na temat przyczyn ich powstawania, za które winiono "jady", bo wszak: 

Wątroba wydziela i wydala do kiszek ciecz, zwaną żółcią [...]. Żółć tworzy się ze zużytych i niepotrzebnych, a szkodliwych substancji, krążących we krwi. 

Już wtedy doskonale wiedziano, że nie jest to prawdą. Owszem, żółć w pewnym (niewielkim) procencie to substancje farmakologiczne bądź toksyny, ale wydzielina ta głównie składa się z kwasów żółciowych, kwasów tłuszczowych, cholesterolu, fosfolipidów i innych związków oraz jonów niezbędnych do utrzymania prawidłowego trawienia tłuszczów. Kamienie powstają przez strącanie niektórych składników żółci: soli kwasów żółciowych, cholesterolu, czy barwnika bilirubiny (przeważają związki wapniowe). Precypitacja wynika z wielu przyczyn – mogą być one najzupełniej naturalne, na które nie mamy żadnego wpływu (wiek, płeć), jak i takie, na które możemy w jakiś sposób zareagować (dieta, masa ciała, choroby cywilizacyjne). 

Cholekinazę początkowo pozycjonowano jako produkt wysoce naturalny, niszczący kamienie żółciowe, uzdrawiający wątrobę i oczyszczający krew, który miał być znacznie lepszy od preparatów chemicznych, na których temat wymyślano niestworzone fantasmagorie: 

Mówiąc prosto – trzeba oczyścić krew. W tym celu nie należy uciekać się do żadnych lekarstw chemicznych. Lekarstwa takie są obce dla organizmu [...] mogą one być używane jedynie dorywczo [...] nigdy zaś stale, jako czynniki lecznicze. Ustrój odrodzić i chorobę wyleczyć mogą tylko czynniki naturalne: słońce, powietrze, woda i rośliny. Zioła powstają pod wpływem energii życiodajnego słońca. Ta utajona w nich energia uwalnia się w organizmie człowieka i daje pierwiastki życiodajne – krwiotwórcze.

Reklama Cholekinazy, lata 30. XX wieku
Na szczęście wydawnictwa z późnych lat 30. podchodzą do tematu chorób i Cholekinazy ze znacznie większą dozą medycznego podejścia. 

Co wchodziło w skład tej słynnej mieszanki? Broszura opisywała ją tak: 

Zioła Cholekinaza składają się z trzech numerów, z których każdy oddzielnie wzięty, ma odmienne działanie. 

Zioła Nr. 1 – łagodzą bóle przy atakach wątrobianych, utrzymują trawienie w żołądku (nieznacznie wstrzymują stolec) i mają łagodne właściwości moczopędne. 

Zioła Nr. 2 – działają żółciopędnie i moczopędnie. Stolce wywołują miękkie. 

Zioła Nr. 3 – działają żółciopędnie w stopniu silniejszym. Stolce wywołują wolne, a używane same mogą być traktowane, jako łagodnie działający środek czyszczący." 

Jak sami widzicie, to nie mówi nam najzupełniej nic. Jednak tak składa się, że na etykietach opublikowanych w pismach patentowych, widnieje ogólny skład Cholekinazy: 

Skład: Cort. Frangulae, Bacc. Junip. Comm., Polygon. aviculare.

Odczytać to należy następująco jako: kora kruszyny, szyszkojagody jałowca i rdest ptasi (ziele). Kruszyna jest znanym i lubianym surowce przeczyszczającym, zatem należy jej nadać numer 3. Rdest ptasi zawiera garbniki, przez co w niegdysiejszych książkach widniał jako łagodny środek przeciwbiegunkowy – numer 1. Koniec końców zostaje surowiec jałowca, któremu należy nadać numer 2, co odpowiada jego znanemu i akceptowanemu przez naukę działaniu. 

Popatrzcie na skład mieszanki: jałowiec, rdest ptasi i kruszyna. Rośliny te występują na terenie Polski, zatem nie trzeba ich importować. W II RP (1938 r.) płacono za 100 kilogramów każdego z nich od 20 do 30 złotych, co było relatywnie niewielką kwotą – za najniższą pensję w Wojsku Polskim (120 zł) można było spokojnie kupić pół tony surowców. Zatem koszt ziół był śmiesznie niski – a przecież Niemojewski nabywał je hurtowo całymi tonami! Konfekcja i logistyka produktów zapewne miała większy udział w końcowej cenie niż zawartość pudełeczka. Na tym objawia się geniusz Niemojewskiego – umiejętnie połączył trzy lokalne, tanie substancje roślinne i sprytnie wypromował swój specyfik, dzięki czemu zbił prawdziwą fortunę.

Cennym źródłem informacji o życiu Henryka Niemojewskiego był artykuł Barbary Petrozolin-Skowrońskiej "Inteligencja warszawska w Kazimierzu: Niemojewscy, Wóyciccy i 'Arkadia'" dostępny online.

Spodobał Ci się mój wpis? Polub mój fanpage i bądź na bieżąco!
Chcesz mi pomóc? Skomentuj wpis, udostępnij go w mediach społecznościowych.
Możesz również wyrazić wdzięczność poprzez widget Zrzutki.
Dziękuję za Wasze wsparcie!

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zachęcam do regularnych odwiedzin! :)
      B.B.

      Usuń
  2. W tabeli proporcji Pana Niemojewskiego w poz. III sumą 1,2,3 jest 3,25.
    Gdyby tak logiczne "dodawać i odejmować" to winno być ziółka nr 1-2,5: 2-0,25; a 3-0,25 ale to z kolei jest pod poz V, albo ziółka 2 winno nie być. Czyżby Pan Niemojewski pomylił się skoro jak twierdzi suma łyżeczek wziętych do spożycia musi być 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotnie, w III zamiast równych 3,00 mamy 3,25. Z czego to wynika - nie wiem. Podziałka była wykorzystywana przy kuracjach "pierwszego dnia zacznij od I i tak po kolei", więc może zdecydowano się na przekroczenie masy, aby nie było gwałtownego "skoku". Brawa za spostrzegawczość!

      Usuń
  3. Bardzo fajny artykuł, czyta się świetnie.

    OdpowiedzUsuń